Copyright ©2018 Rafał Kowalkowski. All rights reserved.

Pierwsza piosenka “Piosenka o wierszu”

Pierwszy mój tekst, po którym złapałem się za głowę:

wpatrzony w wirujące słońca
nie czuję pustki pod stopami
zła cisza wlewa się bez końca
rozgniatam ją myśli palcami

wciąż spadam w mokrą przestrzeń świata
strącony z tęczą w jedno ciało
i nowy obraz siebie splatam
z tego co we mnie pozostało

gwiazdami czerń nieba rozryta
przeglądam się w ich niemych lustrach
i jedna myśl w głowie rozkwita
czy jestem rosą na Twych ustach?

 

Boże, pomyślałem, tak się nie da. Znalazłem tekst późniejszy:

wzrokiem sunąc po pięciu liniach
zahaczam przypadkiem o
puste dźwięki

może lepiej wyłamać palce
zamknąć je w przestrzeni gitary
struny przeciągnąć przez zęby
by wrzaskiem dostroić się
do tej muzyki

znaleźć akord chwytając cię w pasie
i wymachiwać nad głowami zdziwionych
przechodniów

a może
gdybym była szeptem akustycznych ścian
podziwiałbyś mnie bardziej niż
okres
za jego punktualność

więc
połóż palec na ustach
w najtrudniejszym chwycie barowym
i kolejny raz zgaś
drżenie języka
flażoletem

ja tymczasem
postaram się nie umierać
dotykając codzienności
gryfu
na dwunastym progu
schodów

Ten tekst mogłem wykorzystać do pierwszej piosenki. Wygląda ona tak:

———-

wzrokiem sunąc po pięciu liniach

gaśnie muzyka

inny dzień i inny wymiar

we mnie rozkwita

 

może lepiej wyłamać palce

obciąć je w tej przestrzeni

żeby zasiać drżeniem ciemne noce

gdzie wrzask się zieleni

 

znaleźć akord chwytając cię w pasie

wyśpiewać te strofy

nad głowami zdziwionych matek

do światła odwróconych

 

a może

gdybyś była szeptem pobrudzonych  ścian

więc może

powiedziałbym jestem

tam gdzie lata ćma

—————

Kurde wyszło to samo co w pierwszym tekście:) Jednakże śpiewając to, brzmi to zupełnie inaczej niż na “papierze”.

Zostaw komentarz